Wczoraj miałam kolejną przyjemność przetestować swoją wytrzymałość psychiczną.....
Jakiś 3 letnie dziecko z zagranicy cały czas płakało i chciało do mamy, więc kazali mi je wziąć na ręce i iść z nim na stok. No więc szłam z biedakiem, poklepując go co pewien czas i mówiąc, it's ok, mum will be soon i takie tam inne bla bla... no i pewnym momencie dzieciak zrobił kilka głębszych wdechów, odkrztusił parę razy i jak nie rzygnie mi przez ramię ><
Na szczęście i nieszczęście wszystkie zmysły mi się wyłączyły, prócz węchu ><
Postawiłam biedaka na ziemi i well nie wiedziałam co dalej robić.... tak zastygłam trochę... na szczęście podbiegł jeden gościu i zaczął wycierać buzię dzieciakowi śniegiem itd. i zabrał go z powrotem do budynku naszej akademii.
Kurde, ale głupia byłam, nie zapięłam do końca kieszeni na rękawie kurtki... resztę możecie sobie dopowiedzieć ;)
No ale oczywiście zdążyłam przyjść i zmywać z siebie cały "brud", kiedy podeszła laska zarządzająca w tym dniu akademią i powiedziała, że mam to szybko zrobić, bo muszę wracać na zajęcia >< Więc rozwiesiłam wszystko w jednym z pokoi i wyposażona w nową kurtkę i rękawiczki poszłam na zajęcia ><
Well.... cóż co cię nie zabije to cię wzmocni, podobno ....
Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam po powrocie do akademika, było wrzucenie wszystkich rzeczy do prania i wzięcie dłuuugiego ofuro brrrr
Dzisiaj za to była akcja "dom wariatów"... jedno dziecko zaczęło płakać i zaraz 4 inne dołączyły... a zaczęło się od jednej 3 latki, która nie chciała się rozstać z mamą.... jak na początku miałam ochotę wziąć pilota i wyłączyć jej głos, tak po chwili zrobiło mi się jej strasznie żal, bo jej matka postępowała z nią strasznie ostro, chciała ją posadzić na ławce i zrobiła to z taką siłą, że dziewczynka uderzyła głową o ścianę, a później dostała także siarczystego policzka :/ no to już była przesada... .przecież ma tylko3 latka.... a najlepsze jest to, że matka w końcu ją zostawiła, biedną płaczącą.....niby później mała nawet spoko zjeżdżała i miała chyba nawet frajdę z tego, ale qrcze jednak za jaką cenę....
Dzisiaj także awansowałam na funkcję instruktora dla początkującej dziewczynki z Singapuru... zostawili mnie na 2 godz samą na stoku z nią i kazali uczyć zjeżdżać i zatrzymywać się... normalnie jest kilka osób i każda z nich zajmuje się czymś innym: jedna pomaga wystartować na górze stoku, druga łapie na dole, a trzecia odśnieża i pomaga wjechać na górę,.... ja zajmowałam się wszystkim naraz.... więc później, podczas mojej przerwy po prostu zasnęłam położywszy głowę na stole....
Ogólnie menu naszej akademii mnie nudzi i niedobrze mi się robi na widok klopsików, ale czasami zostaje jakiś deser, bo dzieciak nie zje i wtedy dzielimy się między sobą :) Dzisiaj zjadłam 3 puddingi xD plus 2 ciastka z pastą z fasoli na słodki mmmmhhhmmmm uwielbiam :)
Dzisiaj dostałam też pierwszy list, kartkę świąteczną od znajomego z Japonii ;) Bardzo ładna kartka, taka wytłaczana, przedstawiająca stare Kyoto z gejszą i małymi mikołajami ;)
Aaaa i pojawię się w artykule w gazecie xD mam nadzieję, że uda mi się ją zdobyć xD Będę gdzieś tam w głębi na jednym ze zdjęć xD Lol przyjechali do nas do Kiroro kręcić jakiś krótki program o tym kurorcie no i brali udział w naszych zajęciach, gdzie pełniłam rolę tłumacza i pomocnika instruktorów.
Jutro dzień wolny, robię ostatnie zakupy, bo od następnego tygodnia wszystkie dni wolne przeznaczam na frajdę na stoku xD hell yeah !!!
Ok chyba tyle na dzisiaj ;)
Czekam na komentarze ;P
Oh nein. Skasowało moj tekst. W kazdym badz razie, napisałam, żebyś się nie dała bachorom i ich starym, ale żebyś rozwijała swoją karierę w telewizji;).
OdpowiedzUsuńOdebrałam dziś dyplom;), w końcu, także dzięki za obiegówkę, opłacał się:)!
Buzi, lecę, bo niedawno wróciłam i jestem kaputt:/
Kurcze..jakbym wiedziała, że dziecmi sie bedziesz zajmowac to dałbym Ci szybki kurs pedagogiczny...hahahhahahahahhah;-) No to miaaaaaaałas niezłe przezycia...współczuje;-( Ale jak już napisalaś co Cie nie zabije to Cię wzmocni;-) Są i plusy....możesz pojezdzić na nartach;-) Buzi;-) Pozdrowienia do Dziadkow;-)
OdpowiedzUsuń