Już wcześniej zauważyłam kilka nieścisłości albo wręcz wzajemnych wykluczeń w zachowaniach tego narodu.
Ok więc może po kolei:
Mamy taki o to przykład - Japończycy często noszą maseczki, kogo by się nie zapytać, dlaczego ciągle w tym paradują, tak odpowiedzi będą się różnić, ale można wyodrębnić z nich dwa główne nurty: a) jestem chory i nie chcę nikogo zarazić, b) inni są chorzy, a ja nie chcę się zarazić. No jest jeszcze jeden powód, bardzo często podawany przez młodych - cenią sobie prywatność i za maską czują się bardziej odcięci od świata, w sensie nikt ich nie rozpozna itd.
Wróćmy jednak do 2 głównych powodów. Pozwolę sobie skomentować to w ten oto sposób: Sraty taty >< Jak już Japończykowi zbierze się na kichanie, to nie zasłoni ust i nosa ręką ani chusteczką, a gdzie tam. Prychnie tak siarczyście, że doleci to na pewno i do osób stojących 30 metrów przed nim >< Tak samo z kaszlem, chociaż tutaj można czasami zauważyć pewnego rodzaju poprawę postawy i faktycznie kaszle się zasłaniając usta ręką.
Takie kichanie nie musi być koniecznie związane z grypą czy przeziębieniem, nie mniej jednak jest to bardzo irytujące jak ktoś koło Ciebie kichnie i poczujesz na sobie te kropelki ><
Inną kwestią jest to, że mieszkańcy tego kraju rzadko kiedy mówią, że coś im nie pasuje... Będą stać uparcie koło ciebie i czekać, aż sam się domyślisz, że chcą przejść, albo usiąść na ławce.... Jest to takie irytujące. Tak wiem, może to być dlatego, że jestem 外人 (gaijin) czyli obcokrajowiec i spodziewają się, że nie zrozumiem o co im chodzi, ale na prawdę takie sytuacje zdarzają się i moim znajomym...
A jeśli już ustąpisz im drogi, to kłaniają się w pas i przepraszają.... ><
Znamienne jest też to, że są strasznie karni i nauczeni, że każde ich zachowanie mierzone jest tym czy bardzo przeszkadzają innym osobom czy też nie. Chociaż ta kwestia jest trochę zagmatwana, mam wrażenie, że jeśli chodzi o przestrzenie zamknięte, jak pociąg, winda, sklep itd, to wtedy starają się tak zachowywać, żeby nie wchodzić za bardzo w drogę innym, ale na otwartej przestrzeni, lub kiedy starają się coś zdobyć itd, wtedy są bardzo skupieni na sobie i pchają się niemiłosiernie itd.
Ale miałam niezły ubaw, kiedy jechałam małym, jedno-wagonowym pociągiem, w którym jedyną klimatyzacją były wiatraczki pod sufitem, ale jakoś zapomniało się motorniczemu je włączyć... więc siedzieliśmy i się trochę kisiliśmy w tym przedziale, aż w końcu stwierdziłam, że jest mi za gorąco i podniosłam trochę okno. Po chwili usłyszałam, że ktoś gdzieś indziej też podnosi okno, na taką samą wysokość, jak moje ;) Mi jednak to nie wystarczało, więc podniosłam je jeszcze wyżej i po pewnym czasie ktoś znowu, chyba widząc, że i tak też można zrobić, podniósł swoje okno na tę samą wysokość xD parę innych osób też podniosło okna, ale już wtedy mi się śmiać trochę chciało, prędzej byśmy się udusili, niż ktoś by się odważył uchylić trochę okna... Często tak jest, że parę osób kopiuje moje luzackie zachowania z pociągu, sklepu itd. Np. w jednym sklepie, często pakują jakieś różne ubrania z przeceny w torebki foliowe, leży to tak ładnie poskładane, ale co z tego, skoro nie widzę co jest w środku. No i oczywiście znowu do akcji wkraczam ja, otwierając torebki, wyjmując rzeczy ze środka itd. Wtedy parę Japonek naśladując mnie też odważa się obejrzeć produkt w całej jego okazałości. Ja wiem, że ważne jest myślenie o innych, ale bez przesady. Trochę więcej luzu, nie dajmy się zwariować ;)
Kolejna kwestia, która mnie zadziwia. Oto Japonia, kraj nowoczesny, uważający się za super pro-ekologiczny...i nagle w sklepie do każdej rzeczy dostaje się jakąś torebeczkę, ciasteczka wrzucone są każde w osobne opakowanie i razem zsumowane w dużej paczce, oczywiście foliowej. Kupuje się ciasteczko w cukierni i ma się je włożone w papierowe opakowanie plus mała folia bez uszek i duża folia z uszami. Ja się pytam po co? Może i mają super sprawny system recyklingu (mam nadzieję, że się nie mylę), ale chyba prościej by było czegoś nie produkować w takich ilościach......
Jak przypomnę sobie resztę sytuacji to dopiszę ;) Było tego troch, usiedliśmy z Szymonem i tak zaczęliśmy wyliczać ;)
Ale czas na kolejne opowieści, w nowym poście o nowym tytule :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz