czwartek, 6 stycznia 2011

Nowe doznania :)

Dzisiaj byłam umówiona ze znajomą na naukę snowboardu :) ale niestety zostałam wystawiona do wiatru i musiałam sobie radzić sama. Tak, tak, nie przestraszyłam się tego, że będę musiała uczyć się sama, bez niczyjej pomocy. Poprosiłam aby znajomi z wypożyczalni dali mi kilka rad oraz pokazali, jak się zapina snowboard itd.
Na moje szczęście,i chyba nieszczęście Szymona, który właśnie skończył pracę i przyszedł wypożyczyć sprzęt, został on poproszony o przeprowadzenie ze mną pierwszej lekcji, co bym się nigdzie nie zabiła ;)
Tak więc, chcąc nie chcąc, Szymon został moim instruktorem ;) Biedak namęczył się trochę zanim zakumałam mniej więcej o co w tym chodzi ;)
Oczywiście, jeśli chodzi o naukę snowboardu, to w odróżnieniu od nart, najlepiej jest pójść na jakiś stok o większym nachyleniu, co by można było nabrać prędkości, więc mi przypadł w udziale szlak czerwony, jedyny oświetlony, więc czynny także wieczorem. Schodzenie z wyciągu wymaga jeszcze kilku poprawek ;)
Sam stok jest w miarę spoko, jeśli tylko przetrwam pierwszy odcinek, który jest dosyć stromy, to później jest już łatwiej. Jakby nie było, jak na pierwsze zajęcia, poszło mi całkiem nieźle, zdołałam nawet zrobić kilka skrętów, a nie tylko zsuwać się ;) Wszyscy, z którymi o tym rozmawiałam, byli pod wrażeniem ^^
Tylko teraz obawiam się jutrzejszego dnia, chyba nie będę w stanie się ruszyć >< Już teraz bolą mnie nadgarstki i kolana >< Po powrocie do pokoju zrobię sobie kilka ćwiczeń rozciągających :)


Na 8 stycznia umówiona jestem ze znajomą na wspólne zjeżdżanie :) obie mamy w tym samym czasie wolne, więc ustaliłyśmy, że pół dnia będziemy zjeżdżać na nartach, a pół dnia uczyć się jazdy telemarkiem :)
Już teraz ludzie uważają mnie za wariata, ale ja po prostu nie umiem odpuścić sobie i zjeżdżać tylko w dni wolne, prócz tego, przynajmniej 2-3 razy w tygodniu ćwiczę narty po pracy, taki szybki kursik, ok 2 godz.
Mam nadzieję, że dotrwam tak do końca sezonu ;) chociaż chciałabym, żeby ten moment nastąpił jak najpóźniej :)

Okazało się także, że chyba nasz 5 należy do wybrańców, którym udało się w końcu pojechać do Japonii..... reszta chyba nie wyjedzie w ogóle.... brak pozwoleń itd...

Oki lecę spać..

Do usłyszenia :)


Ps: nie mam zdjęć z nauki snowboardu, ale może kiedyś..... ;)

2 komentarze:

  1. Zazdroszczę tych nart i stoków. :) M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jednocześnie zjeżdżasz i skręty robisz! podzielna uwaga -zuch!
    piękne te widoczki poniżej. U nas odwilż. Przedzierając się przez błoto aż tęksni sie za normalną zimą:/
    kk

    OdpowiedzUsuń