poniedziałek, 21 marca 2011

Witam po długiej przerwie

Postanowiłam wznowić pisanie bloga, żeby jakoś zapełnić czas, który normalnie przeznaczyłabym na wieczorne zjeżdżanie po pracy. A wszystko to dlatego, że z powodu trzęsienia ziemi, zmniejszenia się liczby klientów, oszczędzania prądu itd, Kiroro postanowiło skrócić czas trwania nocnego zjeżdżania z godz. 20 (19.30 w tygodniu) do 17.30 >< Co oznacza, że po robocie miałabym 30min na przebranie się, ruszenie do wypożyczalni i doczłapanie się szybkie do wyciągu, jednym słowem - 無理 (to se ne da).
Na szczęście jutro mam dzień wolny, zastanawiałam się co zrobić, pozjeżdżać do 13 i ruszyć na zakupy do Otaru, czy też zjeżdżać do 17.30....zgadnijcie, co wybrałam ;)

No ale wracając do mojej opowieści, co tam u mnie w lutym ;) to......... hmm czekajcie, znowu muszę się zastanowić, na czym to ja skończyłam ;)

Aha... wyprawa do Rusutsu, no a po niej, bodajże następnego dnia w Kiroro robili tzw. 松明 (taimatsu), czyli zjazd z góry z zapalonymi pochodniami :) taka rozrywka dla klientów naszego kurortu. Więc zostałam zaprzęgnięta do tej pracy wraz z narciarskimi instruktorami :) zabawa była przednia :) zabrali nas na końcówkę jednego ze stoków, mówiąc zabrali mam na myśli to, że po 2 osoby wsiadaliśmy na skuter śnieżny z własnymi nartami i hajda na górę >< to było przerażające, nie miałam się czego ani kogo uchwycić, bo musiałm trzymać swoje narty >< i jeszcze ta prędkość >< na szczęście szybko dotarliśmy na górę :) później pozostało nam ustawić się w 2 rzędy, tak żeby zjeżdżając z góry każda osoba mijała się z kolejną i powstał taki łańcuszek :) oczywiście każdy dostał po 2 pochodnie, które później, po tym, jak już zjechaliśmy na dół i ustawiliśmy się w jednym rzędzie, trzeba było zgasić wciskając je w śnieg. Zabawa była przednia, trzeba przyznać. Niestety nie mam żadnych zdjęć z tego :(

Później było w miarę spokojnie, codzienne zjazdy wieczorne itd, a 20 lutego, miałam wolne więc razem z 2 znajomymi, które dzieliły radość posiadania dnia bez pracy razem ze mną, stwierdziłyśmy, że od 9 do 12.30 będziemy zjeżdżać, a po lunchu pojedziemy do hotelu Piano, w którym mieści się Nature Center, gdzie postanowiłyśmy trochę się powygłupiać i pobawić się.
Może jakieś zdjęcia:
1. Próbujemy z Chizuko podskoczyć do góry w narciarskich butach..... super trudna sprawa ><



 Nasz obiad: Curry z mięsem i ziemniakami :)
 Nasz środek transportu w Nature Center ;)
 Fajnie się podskakiwało na różnych wybojach itd :)

 A później przyszedł czas na zjazd na oponce ;)


 I wyprawę ratrakiem na górę, trzeba przyznać, że nie było to jakoś super emocjonujące ;)





To mniej więcej tyle na dzisiaj. Czas zbierać siły na jutrzejsze zjeżdżanie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz