sobota, 5 lutego 2011

Świeżynki

Z najnowszych historii: dzisiaj miałam przechlapany dzień >< aż nie chciało mi się wstawać, już od rana czułam w kościach, że coś się święci... szczególnie, że wczoraj miałam dzień wolny i zdążyłam zapomnieć, jak to jest pracować xD nie wspominając o niezdrowej atmosferze, która powstała pomiędzy mną a jedną ze znajomych z pracy.... po prostu źle zrozumiałam co mam robić i dostałam niezłą reprymendę.... ehhh
No nie ważne, co było to było, tak więc rozpoczęłam dzień z przeczuciem, że coś się dzisiaj wydarzy... no i nie myliłam się..... najpierw zobaczyłam rozpiskę na dzień dzisiejszy: ile dzieciaków i w jakim wieku, kto się opiekuje którą grupą wiekową itd... No więc pierwszy szok.... czemu przy 130 dzieciakach, tylko ja (!) miałam się opiekować 25 dzieciakami w wieku 9-12 lat???!! podczas gdy w innych grupach, na 50 przypadało aż 6 animatorów >< niby te dzieciaki wymagają mniejszej "opieki", ale w pojedynkę przeciw takiej grupie... ehhh... na szczęście szefowa zerknęła na listę przygotowaną przez vice i stwierdziła, że ma mi dokoptować jeszcze jedną animatorkę...ufff... przynajmniej tyle się udało zrobić....dzień jak co dzień... mieliśmy dzisiaj dużo dzieciaków z Malezji, Singapuru i Chin, więc robiłam dzisiaj za tłumacza, animatorkę i instruktora w jednym... było całkiem spoko, nawet mi się podobało nareszcie poczułam, że robię coś ciekawego i przydatnego ;)
nie mniej jednak, najgorsze było przede mną.... kazali nam zostać po pracy na meeting animatorów... ehh a miałam sobie pozjeżdżać......zaczęło się spoko, robiliśmy burzę mózgów w sprawie walentynek, jaką zabawę przeprowadzić w tym dniu z dzieciakami. Aha, ważna informacja, w Japonii 14 lutego, tylko dziewczyny dają chłopakom czekoladki, ciastka itd, w zamian za to, 14 marca w tzw Biały Dzień chłopaki dają dziewczynom prezenty. Przekazanie komuś słodyczy w ten dzień oznacza pewnego rodzaju wyznanie uczuć drugiej osobie.
Tak więc cześć meetingu przeznaczona była na omówienie tego problemu, a następnie przeszliśmy do części pt.: czy chcielibyśmy coś powiedzieć naszej szefowej? czy coś nam się nie podoba?
Jak się okazało, podczas jednego z nomikai (spotkań "towarzyskich" przy piwie), 2 animatorki podzieliły się swoimi wątpliwościami dotyczącymi szefowej, co od razu odbiło się szerokim echem w całej akademii... no więc dzisiaj mieliśmy w tej sprawie spotkanie i ja cię kręcę >< niech ktoś mnie stamtąd zabierze, te dziewczyny są dziwne >< "w moim poprzednim miejscu pracy robiliśmy tak i tak i atmosfera była taka i taka", "no tak, ale to jest kurort narciarski i praca wygląda tak i tak" ...no i niektóre z nich zaczęły się śmiać w trakcie rozmowy.. po prostu cyrk na kółkach, myślałam, że nie wysiedzę tam...a zeszło się im trochę... mniej więcej jakieś 1,5godz. >< no ale przy okazji dowiedziałam się, who is who i jak się sprawy mają.

Ok, a z przyjemniejszych rzeczy: niedawno byłam na karaoke ze znajomymi, takie babskie spotkanie :) głównie dziewczyny mówiły o wspólnej znajomej, za którą żadna z nich nie przepada zbytnio, więc całe 2 godziny musiałam wysłuchiwać różnych sytuacji z ich życia, w które zamieszana była owa osoba, i które pewno śniły im się po nocach ;)

Anyway o to kilka zdjęć z tego wypadu:



Z innych ciekawych rzeczy, jeśli robi się zakupy w sklepie japońskim, to często torebka foliowa, do której wkładane są nasze rzeczy, zostaje spięta taśmą z nazwą sklepu, a jeśli nie bierzemy foliówki, to wtedy naklejają nam ową taśmę bezpośrednio na produkt, tak żeby nie było później problemów w innym sklepie z podobnymi przedmiotami.
Patrz obrazek (naklejka z napisem Aeon):


Aha, 3 lutego obchodzony był  w Japonii tzw Setsubun - przesilenie wiosenne, żegna się zimę i wita wiosnę (jak dla mnie trochę za szybko ;)). W każdym razie, w tym dniu dzieciaki japońskie wyganiają demony z domów, rzucając w nie fasolą, orzechami lub czymś innym, wołając przy tym: Oni ha soto, fuku ha uchi. (demony na zewnątrz, szczęście do domów). Zazwyczaj rola demona przypada ojcu ;) który w podskokach musi uciekać przed własnymi dzieciakami ;)
Także w naszej akademii zorganizowaliśmy wyganianie demonów, biedne dzieciaki, 3, 4 czy 5 latki płakały i strasznie się bały, tak że nie były nawet w stanie rzucić w demona orzechami xD


Ahh no i jeszcze jedna ciekawa sprawa. Powiem wam jedno, możecie się schować ze swoim narzekaniem na odśnieżanie samochodu i rozmrażanie szyb rano :P
Tutaj jak zacznie sypać, tak nie przestaje przez cały dzień, a jeśli miało się to nieszczęście, że zostawiło się swój samochód na 2 dni na parkingu, to po powrocie można było zastać taki oto obrazek:



Ok to chyba tyle na dzisiaj ;)
Jeśli coś sobie jeszcze przypomnę, to oczywiście zamieszczę tutaj :)

2 komentarze:

  1. Hejka! dobrze przeczytać nieco Twoich nowości:)
    ciastko maccha z poprzedniego posta wyglądało cudnie.
    U nas odwilż i takie przedwiośnie się zrobiło - niemal przyjemnie.
    całusy:*
    kk

    OdpowiedzUsuń
  2. hej, dobrze usłyszeć też coś z waszej strony :P
    a co do odwilży - wolę swoją zimę tutaj xD
    narty, snowboard, telemark! yeah to jest to :)

    OdpowiedzUsuń