środa, 2 lutego 2011

Czas płynie szybko

A ja nie mam nawet czasu i siły, żeby napisać coś na blogu. Codziennie coś przeszkadza mi w pisaniu posta na bloga.... a to internet w akademiku robi sobie wolne, albo wracam ok 20.30 po pracy i nocnym zjeżdżaniu i jedyne o czym marzę, to wejście do ofuro i pójście spać, a to gdzieś wychodzę z ludźmi lub rozmawiam z nimi i nie mam czasu na zerknięcie do internetu....
No w każdym razie, dzisiaj zmusiłam się, żeby usiąść i napisać parę słów na blogu, bo dostaję już maile i sms od znajomych i rodziny, w których narzekają, że się z nimi w ogóle nie kontaktuję, nie piszę co u mnie.

Ok, to tyle jeśli chodzi o wyjaśnienia itd.
Przejdźmy do głównego zagadnienia, jakim jest kwestia: co u mnie ;)

No więc ostatnimi czasy miałam szansę doświadczyć różnych nowych i nie nowych zdarzeń.
Jednym z głównych był wyjazd ze znajomymi do Niseko (innego kurortu narciarskiego), który to wspominam niezwykle miło i mam nadzieję wrócić tam niedługo. No ale po kolei ;)
Niseko znajduje się jakąś 1-1,5 godz drogi samochodem od Kiroro. W skład kurortu wchodzi kilka "skupisk" z wyciągami, my trafiliśmy do Grand Hirafu, znanego z możliwości zjeżdżania poza wytyczonymi trasami oraz tym, że nie trzeba koniecznie wychodzić poza trasę, jak w Kiroro, żeby pozjeżdżać sobie między drzewami, co oczywiście można robić całkiem legalnie (w Kiroro zawsze obawiam się, że złapie mnie patrol i zabierze karnet ><)!

Ponieważ Niseko jest bardzo znane za granicą, przyjeżdża tam mnóstwo obcokrajowców, tak że wydaje się, że trafiło się do jakiegoś miasta w Australii czy USA... Dopiero w sobotę i niedzielę przybywa więcej Japończyków, niemniej jednak można tam zapomnieć, że jest się w Japonii. Często zdarzało się, że któryś z obcokrajowców zagadywał mnie na wyciągu, w gondoli itd., oczywiście większość z nich była Australijczykami.
Ok może zamieszczę jakieś zdjęcia, żeby było wiadomo, jak mniej więcej wygląda Niseko.

Chin (Chińczyk, który mieszka już 5 rok w Japonii; ma dziewczynę Japonkę i jest strasznym zapominalskim ;) ), który jest właśnie w trakcie wspinania się na szczyt ;) ledwo co było widać, a wiatr dawał nieźle do wiwatu ><
Część naszej grupy, która zdecydowała się wspinać na sam szczyt. Od lewej: Chizuko, Takashi, Brad, Kaketa, ja i Chin (Kim robiła zdjęcie)




To my na szczycie ;) tym razem Kim także znalazła się na zdjęciu (w środku, kurtka w kratkę)


Ja i Chizuko plus góra Yotei  (wulkan) ;)


Zjeżdżało się super, przewodnikiem była Chizuko, która pracowała tam przez 2 zimowe sezony.
Na obiad zjedliśmy po suuuuper wielkiej i smacznej kanapce oraz kawałku (hmm chyba powinnam użyć słowa: kawale) ciasta :) ja wybrałam o smaku zielonej herbaty (maccha) - pyyyyyyyyycha


Większość grupy została na 2 dni, ja musiałam niestety wracać tego samego dnia :(

Z innych ciekawych rzeczy, które wydarzyły się w ostatnim czasie, warto wspomnieć wizytę Annie Famose, pomysłodawczynię Akademii Narciarskiej i Snowboardowej dla dzieci, która zanim zajęła się "biznesem", była zawodniczką najwyższego szczebla - medale na olimpiadach i mistrzostwach świata.
W każdym razie, Japończycy pożyczyli sobie pomysł, za zgodą autorki i uruchomili w Kiroro swoja własną Akademię dla dzieciaków, w której mam przyjemność (lub nie) pracować ;)
No ale przejdę do ciekawszej części mojej powieści - oczywiście już 2 tyg wcześniej wiedzieliśmy, że Annie przyjedzie do nas z 4 dniową wizytą, oczywiście na ścianie naszej Akademii wisi jej ogromne zdjęcie, oczywiście tego samego poranka, kiedy Annie miała się pojawić u nas, Asia rozmawiała na jej temat ze znajomymi.......noooooooo........ ale oczywiście.....!!!! jak przyszło co do czego, kiedy Asia przebierała się w pracy w swój uniform i zobaczyła wchodzącą kobietę - zagraniczna, ok 50tki, która trzymała w ręce taki sam uniform, nie przyszło Asi do głowy... oj nie to przecież byłoby zbyt proste!, że ta pani to Annie Famose!!! I co zrobiła Asia???? No jakże, zapytała się jej, czy jest animatorką czy instruktorką >< na szczęście cała sytuacja została obrócona w żart ;) wszyscy się śmiali, a szanowna patronka naszego przybytku się nie obraziła ;) uff już myślałam, że będzie niezła zadyma ;)

Miałam napisać jeszcze parę innych ciekawych historii, ale dzisiaj miałam trochę zakręcony dzień i po prostu zapomniałam.... ;)
Napiszę następnym razem
Do usłyszenia :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz