poniedziałek, 9 maja 2011

Nowy rozdział...



... i nie chodzi tutaj o moją magisterkę (co może zasmucić pewne osoby ;) )

Po prostu 8 maja (niedziela) w Kiroro pożegnaliśmy sezon zimowy, zamykając hotel Mountain przy stoku. Oznacza to także, że zmienia mi się miejsce pracy, jako że dotychczas zajmowałam się obsługą klientów w tzw. Rentalu, czyli wypożyczalni sprzętu narciarskiego i snowboardowego.
9 i 10 maja zajmowaliśmy się sprzątaniem rentala, przekładaniem, ustawianiem, wyrzucaniem, zwracaniem, czyszczeniem, pakowaniem i wszystkim tym, co tylko może być związane z porządkowaniem sprzętu narciarskiego i snowboardowego.
10 maja, mniej więcej od godziny 14 mieliśmy tzw. 研修, czyli training, związany z naszym nowym miejscem pracy - restauracją.... Nie powiem, liczyliśmy na jakiś tydzień wolnego, jak inni pracownicy działu sportowego, ale nici z tego wyszły ><

Prócz zmian w zakresie pracy, czeka nas także kwestia przyzwyczajenia się do nowych, cichych realiów akademika... Niestety, wraz z 10 maja znowu ubyło nam mieszkańców akademika, tak więc czeka nas cisza, pustka i nuda ;) No może z tą nudą to przesada, ale faktem jest to, iż będzie mniej osób do pogadania czy też powygłupiania się.

No dobra, może kilka słów o pracy.
Obecnie pracuję w restauracji hotelowej, tzn w dwóch miejscach na raz. Jedno to sala bankietowa, na której zazwyczaj odbywają się śniadania czy kolacje, w szczególności, jeśli do Kiroro zawita większa wycieczka, np szkolna, a drugie miejsce, to restauracja POP, gdzie przy mniejszej liczbie gości, podawana jest zazwyczaj kolacja, a także można tam zjeść lunch.
Do pracy kelnerki czy kelnera zalicza się nie tylko przyjmowanie zamówień (najczęściej na napoje, ponieważ w obu salach preferuje się system szwedzkiego bufetu), zbieranie naczyń ze stołu, ale także i przygotowywanie całej dekoracji, ustawienia poszczególnych potraw na stole, przygotowywanie zastawy i sztućców itd, czyli generalnie wieczna bieganina między salą a kuchnią a spiżarnią.
Cały ten system kojarzy mi się z grą Hospital. Dla tych co nie znają, dodam, że gra polega na budowaniu szpitala, dobrego rozplanowania poszczególnych pomieszczeń, dobrego doboru pracowników, szybkiego przebiegu wizyty pacjenta w szpitalu no i oczywiście na utrzymywaniu czystości. Na wyższych poziomach, kiedy już wybuduje się wszystkie gabinety, jakie są tylko dostępne itd., aby przejść do kolejnego etapu, należy ciągle sprawdzać, czy wszędzie jest posprzątane, czy lekarze są w gabinetach, czy nie za dużo pacjentów czeka w kolejce....itp itd..... i właśnie tak wygląda dla mnie praca w restauracji. Jest to wieczne dbanie o to, żeby niczego nie zabrakło, wieczne przecieranie stołów, sprzątanie po klientach, ogólnie jedna wielka bieganina ;) Czasami ktoś mnie zagada, zapyta się skąd jestem itd. Zazwyczaj są to osoby z zagranicy, w tym momencie mam na myśli Tajwańczyków, bo to oni zaczęli z powrotem, może nie masowo, ale jednak w większej liczbie, odwiedzać Japonię. Jak powiedziała mi jedna Tajwanka, Lee, z którą utrzymuję obecnie kontakt mailowy, Tajwańczycy stwierdzili, że nie ma już takiego zagrożenia promieniowaniem, więc można spokojnie pozwiedzać sobie Japonię, a na pewno miejsca oddalone od Fukishimy, tak na wszelki wypadek ;)
Tak na marginesie, Lee bardzo spodobało się to, że pracuję tutaj z takim oddaniem (chyba coś się jej przewidziało ;) ), ponieważ jej własne dzieci nic nie robią, nigdy nie pracowały, a jak jadą za granicę, np studiować, czy w celach turystycznych, to ojciec zawsze dba o to, żeby pobyt ten upływał im zawsze w atmosferze luksusu itd.
W każdym razie, liczę na to, że nie będziemy tutaj pracować dłużej niż do końca czerwca, jak większość tymczasowego staffu, który rekrutuje się z pracowników działu sportowego, którzy po zakończeniu sezonu zimowego, muszą gdzieś przeczekać do momentu rozpoczęcia sezonu letniego.

Ok, to może teraz wrócę do niedokończonych opowieści z poprzednich miesięcy....

Wspominałam kiedyś o tym, że na początku kwietnia, z powodu zakończenia głównego sezonu zimowego w Kiroro, kiedy to 3/4 pracowników wyjechało, na korytarzu można było znaleźć różne ciekawego rzeczy, czy też dostać je w spadku od znajomych ;) W ten sposób udało mi się skompletować zestaw urządzeń kuchennych, do których jakiś tydzień temu dołączył mały piekarnik, w którym mogę robić sobie tosty, albo podpiekać mochi (ryżowe ciastka, pampuchy).

A oto i zdjęcia:

To są właśnie mochi :)

Mam jeszcze płytkę grzewczą, ale o niej może kiedy indziej, jak znajdę zdjęcie ;)

No tak, miałam się rozpisać, ale jak zwykle zabrakło czasu, plus to, że nie skopiowałam jeszcze wszystkich zdjęć i plików z poprzedniego komputera, bo nie miałam za bardzo jak ><
Oki lecę szykować się do pracy :)

Do usłyszenia :)

3 komentarze:

  1. a w ten weekend widziałas się z Masahiro?:)

    OdpowiedzUsuń
  2. łi, łi :)
    wczoraj zwiedzaliśmy Otaru a dzisiaj po śniadaniu zrobiliśmy jeszcze jedną rundkę po głównych miejscach i ruszyliśmy na pociąg na lotnisko, tzn Masahiro ruszył, ja wysiadłam w Sapporo

    OdpowiedzUsuń
  3. Hospital... aż się łezka w oku kręci :D

    OdpowiedzUsuń