Oczywiście ważna jest także prewencja... czyli jeśli chodzi się po górach to nawet wskazane jest głośno rozmawiać, słuchać muzyki czy sobie śpiewać. Niedźwiadki raczej ominą taką hałaśliwą zdobycz i pójdą sobie gdzieś indziej, w bezpieczne dla nas miejsce ;)
Mówię o tym, bo parę dni temu jakiś klient Kiroro zauważył misiaczka na parkingu i od tamtej pory blady strach padł na zarząd Kiroro, czy aby i ten rok uda się zakończyć bilansem zerowym, jeśli chodzi o bliskie spotkania spotkania z przytulaśnymi :)
Czasami zdarza się, że kiedy kończymy pracę to nie ma żadnego autobus do akademika, więc musimy iść na piechotę, czyli jakieś 40min z górki (lepiej niż w drugą stronę >< co już kilka razy przetestowałam). Ale z powodu wspomnianego powyżej przypadku bywa, że jeśli ktoś tylko zauważy nas kierujących się na piechtę do akademika, proponuje nam podwiezienie, chociaż by był i w samym środku pracy.
Po co nam kolejny stres ;) wystarczy ten związany z pracą ;)
spokojnie i łagodnie z misiakami. :D
OdpowiedzUsuńdomyślam się, że chyba jesteś w Japonii, tak? bo widzę po niektórych zdjęciach. Bardzo zazdroszczę. :))
Witam na moim blogu :)
OdpowiedzUsuńObecnie jestem w Japonii, na Hokkaido, gdzie pracuję w ośrodku narciarsko-wypoczynkowym Kiroro.
Zerknęłam na Twojego bloga i spodobały mi się bardzo Twoje zdjęcia, jakiego aparatu używasz?
A od kiedy interesujesz się Japonią?
Pozdrawiam :)