poniedziałek, 1 listopada 2010

Tak na wstępie....

Witam Szanownych Czytaczy ;)

Postanowiłam rozpocząć pisanie bloga dotyczącego mojego wyjazdu do Japonii, tak aby każdy mógł sobie poczytać co tam u mnie słychać i jak się adoptuję do nowego miejsca i nowych sytuacji, no i dodać parę słów komentarza od siebie, co bym nie czuła się osamotniona i na próżno nie puszczała swoich słów w otchłań internetu ;)

Zapewne część osób pamięta jeszcze moje maile wysyłane podczas pierwszego pobytu w Japonii 2 lata temu, w lato. To były czasy, pełen luzik, codzienne podróże i zwiedzanie, fajna zabawa.
Tym razem zakres tematyczny i geograficzny będzie trochę ograniczony ;) Ląduję w kurorcie narciarskim Kiroro, jakieś 60km od Sapporo, głównego miasta na wyspie Hokkaido.... taaa japońskie zadupie welcome too ;) Jeśli tam nie sfiksuję, to chyba będzie cud ;) a powodów zapewne będzie więcej, niż tylko odległość od jakiegoś większego ośrodka "rozrywki" i "kultury".... liczę jednak na to, że moje doświadczenia zebrane podczas pracy w tym miejscu, w większości będą należeć do zbioru tych wesołych, szczęśliwych itd... ;)

Na obecną chwilę, wylot planowany mam na 15 listopada, ale nadal czekam na bilet, więc wszystko może się jeszcze zdarzyć.

Tytułem wstępu to by było chyba na tyle ;)

Do usłyszenia zatem.

Trzymajcie za mnie i za powodzenie tej całej akcji kciuki ;)

9 komentarzy:

  1. Yuhuhuhu będzie super !! Trochę więcej optymizmu!
    Ps. Ale fakt, że zaczęłaś pisać bloga nie oznacza chyba, że ograniczysz nasze kontakty na gmailu??! Komu ja się będę uzewnętrzniać ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ah cudnie:) Okaże się, że dzięki blogowi ciągle będę na bieżąco, a nie tak jak zwykle:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Marta: spokojnie, znajdzie się i czas na to ;) a co do optymizmu, to znasz mnie, lubię sobie ponarzekać trochę, tak na zapas ;)
    Ania: haha, może i dzięki temu ja też będę mogła być na bieżąco ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Normalnie szpilki na Giewoncie po Japońsku, dawaj namiar to dostaniesz kartkę z Hintera :o)

    OdpowiedzUsuń
  5. :)
    ta jest, jak tylko poznam adres swojej nowej siedziby to dam znać ;)
    Dobrej zabawy z nartami, fajnie, że udało się Ci znaleźć ekipę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tez liczę na skype...;p;p Chcę widzieć jak wyglądasz...czy tam Cie nie głodzą;p;p;p

    OdpowiedzUsuń
  7. też chcę japoński adres, jak już będziesz miała! - też Ci przyślemy jakiś, ekhem, liścik ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jasne :)
    Obiecuję przesłać (a)dresik, jak tylko go dostanę ;)

    OdpowiedzUsuń