Ok zdobyłam już zdjęcia z poprzednich miesięcy, więc jestem gotowa na kolejną porcję wspomnień :)
Na czym to ja, aaa no tak, koniec marca, przygotowania do zamknięcia głównego sezonu zimowego, tyczyło się to w szczególności naszej Akademii - konie
c z dzieciakami, zajęciami prywatnymi dla dzieci i dorosłych itd.
Anyway, na koniec sezonu odbywa się zawsze huczna impreza całej Akademii, gdzie gwoździem programu, momentem, na który każdy czeka z niecierpliwością, jest gra w kamień ,nożyce, papier, gdzie do wygrania jest pewna suma pieniędzy. No i tutaj na
chodzi pewno Szanownych Czytelników pytanie, ale czemu pewna suma???? A no bo tak! ;) Zależy to od hojności naszego szefostwa, bo to oni, wyciągani pojedynczo z tłumu, proszeni są o dorzucenie się do puli. Nie ma żadnych ograniczeń czy ustaleń co do wielkości datku, ale zazwy
czaj każdy daje 1 mana (10 tys yenów = 345 zł). No i w ten sposób uzbierało się jakieś 10 manów (3450zł) !!!
Od wygrania od tak! Trzeba mieć tylko trochę szczęścia...... kt
óre jednak nie dopisało mi tego dnia >< damn....
W każdym razie, zanim dojdzie do tego ważnego wydarzenia, siedząc sobie w szopie, bo inaczej tego budynku nie da się nazwać, wcinamy pyszne mięso z grillów. Całość podzielona jest na kilka stołów i gdzie kto usiądzie zależy od tego, w jakim miesią
cu się urodził. Przy moim sierpniowym stoliku zebrała się całkiem duża liczba osób.
No więc pijemy, jemy, gadamy, śmiejemy się itd.
W tym momencie czas na małą dygresję na temat japońskiego sposobu przyrządzania grilla... Cóż nie jest to mistrzostwo, przypraw się nie używa, często na ruszt trafiają podroby, np. krowie języki, albo skórki z kurczaka...nie mniej jednak, wszystko jest cieniutko pokrojone, szybko się smaży, a jeśli wymiesza się później z sosem w miseczce, to normalnie mistrzostwo świata :) Na sam koniec, wszystkie resztki mieszane są z makaronem ramen lub soba i podsmażane, co jest także bardzo dobrym i smacznym połączeniem :)
Często na grilla trafiają także warzywa, np cebula pokrojona w plasterki czy kiełki albo kapustka (kapusta jest zawsze i wszędzie, zwykła czy pekińska).
Aż nadchodzi ten ważny moment.
Wtedy na środek sali wychodzi jeden z bossów i gromkim głosem pyta się wszystkich, czy chcieliby dostać trochę kasy :) No baaaaaaaa, też mi pytanie :)
I zaczyna się :) boss staje na podwyższeniu ze skrzynki i zaczyna wyławiać wzrokiem potencjalnych zrzutkowiczów o grubych portfelach ;) Każdy banknot jest pokazywany wszystkim, a na sam koniec liczymy głośno ile łącznie udało się zebrać :)
I można zaczynać już grę :)
Wszyscy wstają z miejsc, wystawiają rękę do góry i głośno krzyczą: 最初はぐう〜ジャンケンポン![saisho ha guu, jankenpon] (w baaardzo luźnym tłumaczeniu: najpierw jest kamień, na raz dwa trzy). Na [pon] wszystko się rozstrzyga :) Przegrani siadają, a ci którzy tak jak prowadzący mieli np. nożyce, zostają i grają dalej. W późniejszej części remisowcy także odpadają z gry. Zostają już tylko ci, których los obdarzył swoim uśmiechem :)
Jak już liczba uczestników spadnie drastycznie, jest czas na zadanie bardzo ważnego pytania czy szczęśliwcy chcą podzielić się wygraną, czy też zwycięzca bierze wszystko? Oczywiście, bez dwóch zdań przechodzi opcja zgarnięcia całej puli przez tylko jednego szczęśliwca :) W pierwszej turze był nim jeden z instruktorów Yuichi. Na początku, będąc jeszcze w szoku po takiej wygranej, stwierdził, że jemu wystarczy tylko 1 man, a o resztę możemy walczyć dalej.... Ale uznaliśmy, że należy mu się wygrana i niech nie marudzi, więc wziął tylko połowę i gra toczyła się dalej.
W kolejnej rundzie wygraną zgarnął animator Nobu. Jak sam stwierdził, stając na chwilę na podwyższeniu, że on niestety nie będzie już taki hojny i zgarnie 4 many z 5, ponieważ 焼き肉屋(yakunikuya - smażalnia mięsa) w której pracował została zamknięta i nie ma na razie pracy.
Także zabawa toczyła się dalej, 1 man, to też pieniądze ;)
Tym razem nagroda przypadła instruktorce Saori.
Ale to nie był koniec zabawy :)
Pozostał jeszcze bilet na wycieczkę w dowolne miejsce na ziemi, no najlepiej takie wakacyjne, opiewający na 10 manów!! Warunkiem był wyjazd w 2 osoby :)
Niestety szczęście nie dopisywało autorce bloga, nie udało jej się niestety zwiększyć zasobność swojego portfela, ani też wybrać się na wycieczkę :(
Bilet przypadł w udziale animatorce Yukiko, z tego co wiem, to chyba wykorzystał część pieniędzy na wyjazd na Okinawę...
No i to by było na tyle, jeśli chodzi o tę imprezę.
Aaaaaa, no tak, bym zapomniała, Yuichi, który ze swojej 10 manowej wygranej, 5 manów wziął tylko dla siebie, razem z głównym dowodzącym Akademią, przekazał po jednym manie dla mnie i Ann, jako jedynych blondynek w tym towarzystwie xD
No dobra to by było na tyle dzisiaj. Kolejne opowieści, te stare i nowe, już wkrótce :)
